29 lutego 2024

5 thoughts on “Dariusz Staszak – dobrze już było, teraz będzie jeszcze lepiej

  1. Szanowny Panie.
    Odpowiadam krótko i merytorycznie.
    1. Kwestia umawiania się na przeczytanie moich wypowiedzi.
    Nie domagałem się autoryzacji, a tylko wyraziłem chęć przeczytania tego, co chce Pan napisać z mojej wypowiedzi (po naszej rozmowie Pan napisał w SMSie: „Panie Darku ja rozumiem, że wypowiedź można publikować” a ja odpowiedziałem „A może Pan przesłać do przeczytania” na co Pan odpowiedział” No jasne”.) Ostatecznie tekst do przeczytania, nie wiadomo po co, przysłał Pan o 21.10 czyli na krótko przed publikacją. Dla jasności absolutnie nie wycofuję swoich słów, a przeczytać i ewentualnie poprawić je chciałem tylko po to, by uniknąć chaotyczności wypowiedzi i ewentualnych błędów logicznych.
    2. Kwestia nagrywania rozmowy.
    Nigdzie nie zarzucam Panu nielegalności nagrywania naszej rozmowy, rozumiem warsztat dziennikarski. To, o co mam pretensje i co nazywam brakiem uczciwości, to fakt, że mnie Pan o tym nie poinformował.
    3. Temat doboru zdjęć, czy cytowania moich chaotycznych wypowiedzi dotyczy tego konkretnego artykułu, nie odnosi się do Pana ogólnego warsztatu.
    4. Zarzut kombinacji z podaną liczbą 70 graczy wynika z faktu, że liczbę tę podałem w rozmowie z Panem Krzykałą, i ona odnosiła się do uczestników ligi, a nie w rozmowie z Panem. Natomiast Pan taką liczbę podał jako liczbę graczy na kortach; moim zdaniem na kortach grało ponad 200 graczy; taki błąd moglibyśmy wychwycić, gdybym mógł odpowiednio wcześnie przeczytać ten tekst.
    5. Na koniec rzecz najważniejsza, coś co nazwa Pan „rzekomym kłamstwem”.
    W swoim powyżej umieszczonym komentarzu napisał Pan, że „Na końcu artykułu faktycznie napisałem o spotkaniu, ponieważ Pan Rafał Krzykała o takich planach mnie poinformował.”
    Po pierwsze w artykule napisał Pan: „Panowie są umówieni na spotkanie”.
    Po drugie, jeśli Pan Krzykała przekazał Panu informację o takich planach, to także jest w błędzie, ponieważ jedyne co wynikało z mojej rozmowy z Panem Krzykałą, to potwierdzenie, że zapoznamy się z ofertą i jeśli będziemy mieli jakieś pytania to się skontaktujemy.
    Konkludując: jeśli Pan nie kłamał, to na pewno mijał się Pan z prawdą.

    Pozdrawiam, Dariusz Staszak

  2. Może lepiej sprzedać korty postawić osiedle i będzie kasa. Zysk dla miasta i pensje dyrektora i wspaniałego radnego. Takiej dwulicowości to dawno nie było w tym miejscu. Czas na zmiany i to konkretnie starczy kombinowania.

  3. Dzień dobry Panie Macieju.
    Jednak nie czekając na moją odpowiedź opublikował Pan materiał, choć inaczej się Pan umawiał, a przesyłając do mnie wieczorem maila, dobrze Pan wiedział, że nie zdążę go ani przeczytać ani sensownie Panu odpowiedzieć. Nie poinformował mnie Pan również, że nagrywa Pan naszą rozmowę, to też nie jest ani uczciwe ani profesjonalne. W tej sytuacji wydaje się, że nasz pierwszy kontakt był zarazem ostatnim.
    Przejdę teraz do meritum Pana artykułu.
    Zdjęcia z naszego tenisowego FB są w zasadzie publiczne i może Pan z nich dowolnie korzystać, jednak wybrał Pan zdjęcia mało reprezentatywne do tematu a także takie, które z tematem w ogóle nie są związane (moje profilowe zdjęcia z FB). Podobnie kiepsko wypada Pana warsztat językowy.
    Cytowanie moich chaotycznych zdań (ich chaotyczność wynikała przede wszystkim z tego, że rozmowa odbywała się ad hoc, podczas gdy byłem w pracy a dodatkowo nie wiedziałem, że jestem nagrywany) bez jakiejkolwiek korekty czy to językowej czy w warstwie logiki, ma prawdopodobnie na celu lekką dyskredytację treści, którą przekazuję. Jednak nie braki warsztatowe są najgorsze.
    Najgorsze jest to, że Pan kombinuje i kłamie.
    Dowód na kombinację.
    To nie w rozmowie z Panem powiedziałem o 70 graczach, tylko w rozmowie z Panem Krzykałą; liczba ta dotyczyła uczestników ligi tenisowej przez nas organizowanej a nie liczby grających na kortach
    Dowód na kłamstwo.
    Na końcu artykułu napisał Pan: „Panowie są umówieni na spotkanie”.
    Nie wiem od kogo Pan tę wiadomość powziął, na pewno nie ode mnie, a umówienie zazwyczaj dotyczy obu stron.
    Niestety Pana intencje nie są uczciwe, nie wiem z kim Pan gra i o co, ale ja w tej grze udziału nie biorę.
    Pozdrawiam, Dariusz Staszak

    1. Szanowny Panie!

      Na nic się z panem nie umawiałem. Media którymi kieruję, nie są od umawiania się z kimś na coś. Rozmawiałem z Panem przez telefon przedstawiając się, że reprezentuję media i proszę o komentarz dotyczący tematu kortów. Pan zgodził się telefonicznie przekazać informację.

      Wypełniając swój obowiązek poinformowałem Pana, że ma Pan możliwość autoryzacji swoich wypowiedzi. Nie wiem dlaczego, popołudniem około 15.00 domagał się Pan szybkiego przesłania tekstu do autoryzacji, bo jak Pan stwierdził – później nie będzie miał na to czasu. Poinformowałem Pana, że tekst będzie gotowy najprędzej na godzinę 18.00. Później przesłałem Panu SMS – ponieważ chciał Pan autoryzować swoje wypowiedzi – że będzie Pan miał czas wydłużony do 24 godzin. Dlaczego wydłużony? Z grzeczności. Ponieważ na stronie szamo.info.pl informacje aktualizowane są codziennie, to medium traktowane jest jako dziennik. Piszę o tym dlatego, bo w świetle prawa ma to duże znaczenie. Otóż w przypadku dziennika, ma Pan ograniczony czas na autoryzację do 6 godzin. Tak jak napisałem, ponieważ chciał Pan autoryzować swoje wypowiedzi, mimo powyższego 6 godzinnego czasu z grzeczności poinformowałem Pana, że będzie Pan miał czas wydłużony. Z kolei Pan ponownie poinformował mnie, że ma inne plany i nie będzie miał i tak czasu na zapoznanie się z tekstem. W związku z powyższym, biorąc pod uwagę Pana deklarację, że w określonym terminie do autoryzacji i tak nie dojdzie, podjąłem decyzję o publikacji materiału z dosłownymi cytatami.

      Następną rzeczą, do której chciałbym się odnieść, jest Pana zarzut o rzekome, jak mniemam, nielegalne nagrywanie. Otóż Szanowny Panie, to są zwykłe pomówienia i proponuję ważyć swoje słowa.

      Co do publikowania zdjęć, wysłałem Panu te zdjęcia na e-mail z pytaniem czy można je wykorzystać, w odpowiedzi przeczytałem dziś w komentarzu opinię, że są one źle dobrane. Jednak do chwili obecnej nie przesłał Pan innej propozycji i nie przekazał Pan innych zdjęć do publikacji.

      Co do Pana zarzutu, że wypowiedziane przez Pana słowa, są chaotyczne bo padły w czasie kiedy był Pan w pracy. Szanowny Panie, czy ja zmuszałem Pana, albo w jakiś inny sposób nakłaniałem, wpływałem, zrobiłem cokolwiek żeby rozmawiał Pan ze mną będąc zajęty czymś innym? Mógł Pan nie rozmawiać, lub poprosić o telefon w innym czasie. Natomiast podkreślę drugi raz, bo w swoim wpisie drugi raz Pan o tym wspomina. Skąd Pan ma wiedzę o jakimś nagrywaniu? No proszę Pana…

      Następnie, co do jakości Pańskiej wypowiedzi… Hm, no cóż, to Pan zdaje się wspomina coś o jakiś brakach 😉 W tym miejscu chciałbym Panu wytłumaczyć jedną rzecz. Choć bardzo negatywnie ocenia Pan spotkanie ze mną, wierzę, że się Pan dzięki mnie wiele nauczy na przyszłość. To tyle w temacie, resztę pozostawiam Pańskiej inteligencji.

      Kolejna sprawa to zarzut, jak Pan to napisał kombinacji. Niestety ale będzie się Pan musiał z tego wycofać. Adres redakcji podany jest w stopce redakcyjnej…. Przywołam cytat z artykułu: „Kiedyś na kortach grało około 70-ciu tenisistów, były to osoby praktycznie z całego powiatu, teraz grają w różnych innych miejscach.” Proszę mi napisać, co się Panu nie zgadza w porównaniu z Pana cytatem: „powiedziałem o 70 graczach (…) liczba ta dotyczyła uczestników ligi tenisowej przez nas organizowanej a nie liczby grających na kortach”? Czy mam rozumieć, że uczestnicy ligi tenisowej, to nie są osoby grające na kortach? Gdzie tu jest kombinowanie? Trochę Pan popłynął. W dodatku sugeruje – wykombinował Pan, że ja tę wiedzę mam nie z rozmowy z Panem a niby z Panem Rafałem. Nie ogarniam.

      Kolejna rzecz to rzekome kłamstwo, które mi Pan zarzuca, a z powodu którego także będą żądał wyjaśnień, oraz rzekome moje złe intencje. Na końcu artykułu faktycznie napisałem o spotkaniu, ponieważ Pan Rafał Krzykała o takich planach mnie poinformował. Po mojej i Jego rozmowie zadzwonił jeszcze raz i powiedział, że jesteście umówieni na spotkanie. Napisałem do Pana SMS z pytaniem, czy Pan potwierdza rozmowę z Panem prezesem, odpowiedział Pan, że tak. Bardzo mnie osobiście ucieszyła ta informacja, ponieważ od samego początku, zarówno w rozmowach z Panem Rafałem, Bartoszem i z Panem, co podkreślałem każdemu z Was, moje intencje były takie, żeby wszystkie strony się dogadały z jak najlepszym skutkiem dla tenisa i sportu, a przede wszystkim mieszkańców Szamotuł. Tak więc jeżeli ktoś skłamał i ma niecne intencje, to z pewnością nie ja. W takich sytuacjach zwykłem komentować, proszę nie oceniać innych po sobie, albo po swoim towarzystwie.

      Na koniec dodam. Mój warsztat językowy nie jest meritum, nie tylko powyższego artykułu, ale żadnego innego. Pomylił się Pan i to bardzo. Niebawem przekona się Pan jak bardzo.

      Maciej Lesicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial